PROJEKT
O NAS
TU ZACZNIJ
KLIMAT
POLITYKA MŁODZIEŻOWA
WOLONTARIAT
DEBATY
KULTURA
EDUKACJA
FILMY
PARTNERZY I PATRONI

Ola Bocianowska: Dzięki temu, że zaangażowałam się w debaty, nauczyłam się bronić własnej życiowej tezy

Cześć! Nazywam się Ola i pochodzę z Rabki Zdroju. Ludzie uważają, że Rabka to nie góry.., ale gdyby była to prawda, nie znaleźlibyście moich zdjęć w tradycyjnym stroju góralskim. Jako uczennica Nowodworka należę do elity łacinników i łacinniczek, a więc uczęszczam do klasy o profilu klasycznym. Jeżeli zapytasz o mnie znajomych czy przyjaciół, zapewne odpowiedzą, że jestem małą, wygadaną debatantką, a przede wszystkim feministką.

Liceum to okres, w którym w końcu odnalazłam siebie. Nie myślcie sobie, że było łatwo. Moja okropna ambicja, nie miała ujścia… i, szczerze, wykańczała mnie. Zawsze jako idealna uczennica zdobywałam najlepsze stopnie, a jedna zła ocena powodowała, że mój świat się załamywał. Nie będę ukrywać, że teraz jest inaczej, ale staram się z tym walczyć. Dodatkowo ambicja nie szła w parze z odwagą. Może na pierwszy rzut oka wydawałam się na nieustraszoną babką, pełną wigoru, ale w rzeczywistości bałam się w cokolwiek zaangażować. Obawiałam się, że nie nadaję się na mówczynię, a w dodatku tylko skompromituję się przed cała szkoła. Dwa lata zajęło mi zapisanie się do kółka debat… i zapewne pozostałabym w tym stanie bezczynności, gdyby nie jeden wypadek losowy. Mianowicie, mój najlepszy przyjaciel zapisał się na Krakowski Parlament Młodzieży, ale okazało się, że punktowane w ramach projektu wykłady na uczelni pokrywały się z jego innymi aktywnościami. Los chciał, że napisał do mnie i zaproponował mi swoje miejsce. Pierwsza reakcja: TAK, druga: NIE, trzecia: NIE WIEM… Odpowiedział wtedy Bocianowska, nie interesuje mnie to, idziesz tam i napisz do koordynatorki z naszej szkoły. Jak możecie się domyślić, zrobiłam to i podjęłam ryzyko. Pierwsze wykłady i prace nad ustawami nie przysparzały mi aż tyle stresu, co pierwsze obrady. Nie wiem dlaczego, ale ci nieznający mnie ludzie na tyle mi zaufali, że powierzyli mi wiele zadań podczas obrad. Wiązały się one z wystąpieniami i działaniem. Przede wszystkim bałam się, że ich wszystkich zawiodę oraz zwyczajnie się ośmieszę. Muszę zaznaczyć, że nie posiadałam wtedy żadnych umiejętności oratorskich i nie stałam wcześniej na mównicy. Jednak gdy przemawiałam, poczułam, że jest to droga, którą chce kontynuować.

Podczas tego projektu poznałam grono wspaniałych ludzi, a trójka z nich zachęciła mnie do udziału w castingu do szkolnej drużyny debatanckiej. Nie nastawiałam się, że w ogóle się do niej dostanę, gdyż kompletnie nie wierzyłam w siebie. Każdy musiałby zobaczyć moją minę w sekundzie odczytu wiadomości gratulacyjnej, że jestem w drużynie.

Każda debata była i jest dla mnie wyzwaniem. Na początku jako dumna jedynka, teraz jako zawzięta trójka walczę wraz z moimi przyjaciółmi. Bo nasza drużyna to jedna wielka rodzina, w której wspieramy się i odkrywamy na nowo. Debaty popchnęły mnie do aktywizmu. Przede wszystkim działam w internecie. Każdy mój obserwator na instagramie otrzymuje dzienną dawkę feministycznych postów, które mówią o problemach, z jakimi muszą mierzyć się kobiety. Femiposty, bo tak je prześmiewczo nazywamy, cieszą się dużym zainteresowaniem. Nie zawsze jest ono pozytywne, gdyż często muszę bronić swojego zdania. Czasami sprawia mi to trudność, bo wtedy wraca stara Ola, która najchętniej usunęłaby konto, nie chcąc zniszczyć sobie swojej reputacji. Po jednym załamaniu przychodzi czas na zdwojoną dawkę femipostów i w ten sposób zwalczam hejterów. Działam w wąskim gronie 600 followersów, bo uważam, że nieważna jest skala czynności, ale sama robota. Gdy już działasz i mówisz o nurtujących cię problemach, nie ma znaczenia czy słucha cię milion, czy dziesięć osób. Ważne, że zabierasz głos. W konsekwencji zaczynasz zauważać odzew innych użytkowników i użytkowniczek. Uczucie, którego nie da się opisać to sytuacja, w której ktoś udostępnia twoje relacje. Zaczynasz widzieć sens w swojej pracy i motywację do działania.

Dzięki temu, że zaangażowałam się w debaty, nauczyłam się bronić własnej życiowej tezy. Nabyłam umiejętności, które pozwalają mi wytłumaczyć rzeczy niemal niemożliwe do zrozumienia przez innych. Umiejętność prowadzenia logicznej dyskusji i perswazji dodaje mojej pracy profesjonalnej nutki, która pokazuje innym moją drogę do równouprawnienia. Zdobyłam potrzebną mi pewność siebie, która pozwala mi walczyć o siebie i inne kobietki. Jeżeli chcecie być na bieżąco, zapraszam na @bocianowskaa.

Ola Bocianowska