PROJEKT
O NAS
TU ZACZNIJ
KLIMAT
POLITYKA MŁODZIEŻOWA
WOLONTARIAT
DEBATY
KULTURA
EDUKACJA
FILMY
PARTNERZY I PATRONI

O wolontariacie na festiwalach i konwentach

Czy moje doświadczenie z wolontariatem na festiwalach i konwentach jest ogromne? Zdecydowanie nie, w życiu podpisałam zaledwie trzy umowy wolontariackie i podczas każdego z tych wydarzeń spotykałam ludzi naprawdę onieśmielających swoją wiedzą i umiejętnością odnalezienia się w każdej sytuacji, której ja mogłabym im tylko pozazdrościć. Poznałam osoby, które przez kilka dni spały na podłodze, docierały na festiwale pieszo z miast oddalonych o kilkadziesiąt kilometrów i nie jadły przez dłuższy czas, bo festiwalowy bufet, wbrew wszystkim ustaleniom, odmówił wydawania posiłków, a na szybki obiad na mieście przecież nie było czasu. Absolutnie nie jestem więc specjalistką czy festiwalową weteranką, ale spędziłam dość dużo godzin, pracując jako wolontariuszka i, dzięki temu, zyskałam pewne doświadczenie, choć zdecydowanie nie nazwałabym go dużym!

Non-fiction. Festiwal Reportażu

Picture 1

Non-fiction. Festiwal Reportażu był pierwszym dużym wydarzeniem kulturalnym, na jakim pomagałam jako wolontariuszka i była to dla mnie kompletna nowość - na początku nie do końca wiedziałam, jak się odnaleźć, trochę obawiałam się, czy dam sobie radę, ale już od pierwszej godziny zostałam wrzucona na głęboką wodę i zostałam przydzielona do punktu recepcji, gdzie udawali się goście, którzy mieli jakiś problem, czegoś nie rozumieli, nie wiedzieli, jak znaleźć toaletę, chcieli napić się kawy czy nie mówili po polsku. Było to dla mnie duże wyzwanie i czułam dużo stresu, gdy do recepcji ustawiała się kolejka, a ja dzwoniłam do koordynatorki z pytaniem, jak włączyć ekspres do kawy czy gdzie znajduje się mleko i jak mogę je spienić, by przygotować cappuccino, ale ponieważ spotykało się to raczej z uśmiechem niż złością czy poirytowaniem, szybko się ośmieliłam i po trzech dniach spędzonych na festiwalowej recepcji nie dziwiły mnie już absolutnie żadne problemy gości i nauczyłam się odpowiadać na wiele pytań w tym samym czasie, jednocześnie wydając resztę za sprzedaż gadżetów, witając nowych prelegentów i tłumacząc kilku przemiłym Anglikom, że nie jesteśmy w stanie zapewnić tłumaczenia na żywo podczas wykładów.

Wolontariat na tym festiwalu wspominam naprawdę fantastycznie - pracowałam bardzo intensywnie co godzinę, kiedy przychodziła grupa nowych ludzi na kolejny blok tematyczny i kiedy witaliśmy prelegentów, ale przez pozostały czas mogłam brać udział w wykładach i panelach, więc nie nudziłam się ani przez chwilę. Była to dla mnie pierwsza lekcja takiego wolontariatu i wyniosłam z niej bardzo dużo - przede wszystkim przyzwyczaiłam się do pracy na recepcji i nauczyłam się, jak rozwiązywać część związanych z nią problemów, mogłam też zobaczyć na żywo wiele swoich dziennikarskich autorytetów i, choć przez chwilkę, porozmawiać z nimi. Po raz pierwszy poczułam też prawdziwe, pełne endorfin festiwalowe zmęczenie i przekonałam się, że chcę więcej!

Festiwal Popkultury CONFICTION

Picture 2

W Confictionie wzięłam udział w połowie sierpnia i był to mój pierwszy, kończący się na on, konwent. Chociaż dwa dni, które przepracowałam jako wolontariuszka, były pełne wyzwań i problemów, całkowicie zakochałam się w atmosferze towarzyszącej takim wydarzeniom: wkręciłam się w konkurs na najlepszy cosplay, witałam gościa z Azerbejdżanu, którego na Confiction wysłał lokalny fandom, robiłam kawę Jamesowi Cosmo i mogłam porozmawiać z nim przez kilkanaście minut, poznałam Chrisa Rankina i jego dziewczynę, zaprzyjaźniłam się z obsługą festiwalu i, korzystając z mocy swojej plakietki, dostarczałam im kofeiny przez kolejne, często męczące, godziny. Zostałam przydzielona do punktu, w którym zagraniczni goście mogli odpocząć od festiwalowego hałasu, wypić kawę i szybko coś zjeść, więc moja praca polegała na tym, żeby przeszkadzać im jak najmniej, obsługiwać ekspres i witać nowych prelegentów, ale, podczas przerw pomiędzy swoimi zmianami, mogłam korzystać ze wszystkich wykładów, panelów i warsztatów oferowanych podczas festiwalu. Moje zadanie nie było zbyt wymagające i nie stanowiło dla mnie dużego wyzwania, ale całą sobą chłonęłam konwentową atmosferę pełną fantastyki, niesamowitych cosplay’ów, niszowej muzyki i było to dla mnie całkowicie nowe doświadczenie.

Studia na Horyzoncie

Do udziału w Studiach na Horyzoncie, czyli SNH, zostałam zaproszona całkowicie przypadkiem, dzięki zbiegowi okoliczności, który doprowadził mnie do tego, że w kwietniu, na warsztatach w Warszawie, poznałam liderkę SNH Katowice Paulę Pietrzykowską. Opowiedziała mi ona o tym, że co roku w kilku miastach odbywają się zbierające kilkaset uczestników edukacyjne wydarzenia dla licealistów, dzięki którym mogą oni podjąć świadomy wybór dotyczący swoich studiów. Kilka miesięcy później zostałam częścią krakowskiego teamu i przez następne miesiące zajmowałam się pozyskiwaniem ambasadorów we wszystkich krakowskich liceach, którzy promowali nasze wydarzenie wśród swoich rówieśników i organizowali klasowe wyjścia. Był to więc bardziej długofalowy wolontariat, który trwał od czerwca do końca listopada, ale finalny efekt zdecydowanie był tego warty i byłam ogromnie dumna, że mogłam dołożyć swoją, choć malutką, cegiełkę do tak niesamowitego i potrzebnego wydarzenia.

Picture 3

Podczas finału krakowskiego SNH 2019 zajmowałam się przez cały dzień tworzeniem relacji na ogólnopolskiego Instagrama, opiekowałam się też stoiskiem z Jengą i materiałami promocyjnymi naszych partnerów. Był to kompletnie inny wolontariat, podczas którego miałam o wiele większy wpływ na przebieg wydarzenia i czułam przez to dużo większą odpowiedzialność. Przeprowadzałam miniwywiady na social media z innymi wolontariuszami i partnerami, witałam gości, robiłam dużo zdjęć; zajmowałam się też fizycznym przygotowaniem eventu - ustawialiśmy krzesła, malowaliśmy na chodniku strzałki, prowadzące do głównych drzwi, oznaczaliśmy poszczególne sale. Również dzięki temu doświadczeniu nauczyłam się bardzo dużo - zarówno o tym, jak promować wydarzenia, jak i rozwiązywania na bieżąco małych problemów i koniecznej przy tym improwizacji. W krakowskim SNH 2019 wzięło udział kilkaset licealistów i wydaje mi się, że była to bardzo wartościowa możliwość: mogli wysłuchać kilkudziesięciu wykładów, porozmawiać z panią zajmującą się doradztwem zawodowym, wziąć udział w warsztatach dotyczących aplikowania na zagraniczne uczelnie czy międzynarodowego wolontariatu.

Myślę, że te trzy historie o fajnych rzeczach, które dzieją się w Krakowie i potrzebują wielu rąk do pracy, mają wspólne przesłanie: wolontariat podczas konwentów i festiwali jest fantastyczną możliwością zarówno pod kątem wzbogacenia swojego CV, jak i poznania niesamowitych ludzi i zdobycia nowych kompetencji. Kiedy pracujesz jako wolontariusz czy wolontariuszka, z każdą minutą coraz bardziej poszerzasz swoją strefę komfortu i przekonujesz się o tym, jak dużo jesteś w stanie zrobić i jak wartościowa jest twoja pomoc - i właśnie dlatego, niesamowicie polecam udział w takich wydarzeniach!

Zdjęcie z Non-Fiction pochodzi z oficjalnego fanpage’a festiwalu (autor: Maciej Zygmunt)
Artykuł opracowała Katarzyna Kubik