PROJEKT
O NAS
TU ZACZNIJ
KLIMAT
POLITYKA MŁODZIEŻOWA
WOLONTARIAT
DEBATY
KULTURA
EDUKACJA
FILMY
PARTNERZY I PATRONI

Co daje pomaganie? Historia pewnego wolontariusza (Helpium Medicum)

Picture 1

Od samego początku, gdy przyszedłem do nowej szkoły - Technikum w Zespole Szkół Budowlanych w Bydgoszczy - wiedziałem, że chcę dobrze wypaść. Zapisałem się do koła wolontariatu, orkiestry szkolnej oraz na wiele konkursów i na inne dodatkowe aktywności. Jak się później okazało - skupiałem się na tym wszystkim, a nie na tym, na czym powinienem. BŁĄD! Działanie poza standardową skalę powinno się zaczynać dopiero po osiągnięciu dobrego poziomu w wykonywaniu codziennych obowiązków. Przez takie działania zawiodłem wiele osób i sam zawiodłem siebie, bo coś, co miało mi pomóc w uzyskaniu lepszego statusu, stało się moją kulą u nogi. Ale dlaczego o tym piszę? Jestem w tej szkole już drugi rok, nauczyłem się na swoich błędach, żeby nie porywać się z motyką na słońce i nie brać sobie za dużo na głowę. Skupiłem się na nauce i utrzymaniu dobrych ocen. Na semestr udało mi się nawet uzyskać zachowanie wzorowe. Postanowiłem, że to już, że już mogę zacząć działać. Odgrzałem pomysł z zeszłego roku - zbiórka charytatywna dla Przychodni Studenckiej. Zebrałem ekipę i poczułem to coś, dreszczyk emocji przed spotkaniem z opiekunem koła wolontariatu szkolnego. Tą osobą była pani Anetta Kokoszewska, pomysłodawczyni akcji dla przychodni, nauczycielka podstaw przedsiębiorczości oraz założycielka biura karier „Nowy Horyzont”. W zeszłym roku projekt niestety upadł na etapie planowania, w tym roku miało być inaczej. Na spotkaniu pani Anetta trochę się obawiała, że może nie wyjść, ale przyznając się do błędów, przekonałem panią Kokoszewską o swojej gotowości do działania.

Planowanie czegoś dużego

Pierwsze spotkania to ustalenie tego, co chcemy robić, zebranie ekipy. Ustaliliśmy, kto będzie kim, kto umie rysować, kto zarządzać mediami społecznymi, a kto pisać listy. Zebraliśmy nasze wszystkie wady i zalety, wybraliśmy osoby, które będą się angażowały bardziej i mniej. Obgadaliśmy nasz profil działalności i udaliśmy się do Pani Dyrektor, żeby opowiedzieć o tym, co i jak chcemy zrobić. Dostaliśmy zielone światło. Nasz projekt uzyskał nazwę Zbiórka Charytatywna Helpium Medicum. Tutaj zdobyliśmy poczucie, że coś robimy, coś, żeby zmienić życie innych na lepsze. Energii nadal nam nie brakuje, ale wtedy jeszcze nie wiedzieliśmy, co nas czeka. Planowanie akcji trwało około miesiąca. Gdy już mieliśmy plan, skontaktowaliśmy się z Przychodnią Studencką „Otwarte Drzwi” w Bydgoszczy. Umówiliśmy spotkanie i ustaliliśmy listę potrzebnych rzeczy. Podpisaliśmy odpowiednie dokumenty i to był nasz pierwszy krok do celu. Cel zbiórki - zebranie artykułów medycznych dla Przychodni Studenckiej, tak aby osoby bezdomne i ubogie, które są jej pacjentami, miały zapewnioną odpowiednią pomoc.

Do roboty, działamy!

Picture 2

Pomyśleliśmy o zasięgu zbiórki i wybraliśmy kilka bydgoskich szkół ponadpodstawowych, dokładniej 15. W każdej z nich odwiedziliśmy dyrekcję. Na spotkaniach zyskaliśmy pewność siebie i nauczyliśmy się radzić sobie w sytuacjach stresowych. To było znowu to, ten dreszczyk emocji. Czekamy i czekamy na wiadomość zwrotną. Jest pierwszy telefon. Ale jak się przedstawić, co powiedzieć? Znów stres, udało się, dołączyli do nas! Cała nasza ekipa cieszyła się, że pierwsza szkoła dołączyła do akcji. Później poszło już z górki, druga rozmowa i kolejna. Razem udało nam się z dziewięcioma szkołami. To przerosło nasze najlepsze szacunki. Oznaczało to, że będziemy mieli więcej pracy, ale i więcej darów. Potrzebujemy partnerów i patronów, chcemy być wiarygodni. Napisaliśmy list do Urzędu Miasta Bydgoszczy. Miesiąc później, mamy to - patronat serwisu Bydgoszcz.pl oraz Prezydenta Miasta Bydgoszczy. Wizyta w wydawnictwie, wizyta w hurtowniach i tak dalej. Chwilę później partnerstwo, dostaniemy plakaty informujące o akcji oraz ulotki. Wszystko udawało nam się idealnie.

Dzień próby

17 lutego zaczęliśmy zbiórkę. Rozwieszanie plakatów, rozdawanie informacji i posty na Facebooku. Tego dnia mieliśmy kilka telefonów z pytaniami od koordynatorów ze szkół, udało się. Byliśmy w radio Eska, później w artykule Expressu Bydgoskiego, w radio PiK, radio Plus i nasz rozgłos był potężny. Najtrudniejsze już za nami, tak przynajmniej myśleliśmy. Zbiórka miała trwać do 17 marca, jednak było za spokojnie. Epidemia rujnuje nasze plany.

Szybka zmiana.

Raz, dwa robimy spotkanie. Co robić? Nie znaliśmy wtedy jeszcze sytuacji. Poprosiliśmy koordynatorów z każdej szkoły o przesłanie nam szacowanej wartości zebranych darów. Nie wszystkim się udało na czas, szkoły zostały zamknięte a zajęcia odwołane. Następne konsultacje z całym naszym zespołem. Odwołujemy galę i odbiór zebranych darów. Zostajemy z niczym. Wszystko, co zaplanowane, idzie do kosza. Planujemy od nowa i wymyśliliśmy. Alternatywnie dla zbiórki w szkołach wybieramy zrzutkę wirtualną w internecie!

To jeszcze nie koniec. Nie poddajemy się! Co prawda nadal nie wiemy, kiedy odbierzemy zebrane artykuły, ale skupiamy się na aktualnej sytuacji. Sprawdziliśmy, czy te artykuły nie mogą się przydać w szpitalach. Ile straciliśmy przez zamknięcie szkół? Nie do oszacowania. Założyliśmy zrzutkę, cel 1000 zł. Trzymamy kciuki za kontynuację online i udostępniamy znajomym.

Co daje pomaganie pomagającemu?

Przede wszystkim dobrą energię, masę dobrej energii. Pojawia się chęć dalszego pomagania. Trzeba z tym uważać, wolontariat uzależnia. Co zyskujemy poza tym? Doświadczenie i umiejętności radzenia sobie w sytuacjach nowych i niekiedy stresowych. Nowe kontakty i znajomości, dobrzy ludzie się lubią! Wolontariat to naprawdę świetna rzecz.

Zapraszamy do wsparcia naszej zbiórki!

Artykuł opracował Mateusz Lewandowski