PROJEKT
O NAS
TU ZACZNIJ
KLIMAT
POLITYKA MŁODZIEŻOWA
WOLONTARIAT
DEBATY
KULTURA
EDUKACJA
FILMY
PARTNERZY I PATRONI

#wZMIANKA: Fundacja dr Clown

W dzisiejszej #wZMIANCE mówimy o "Fundacji Dr Clown", w której wolontariusze zajmują się… leczeniem śmiechem! Odwiedzają oni oddziały szpitalne, by przywrócić uśmiech na twarzach ich pacjentów i wzmocnić w nich motywację do walki z chorobą. By odwiedzać podopiecznych, trzeba mieć ukończone 18 lat, ale już wcześniej można zaangażować się w inne działania fundacji. A najlepiej o działaniu "Fundacji Dr Clown" opowie osoba, która regularnie w niej działa - przeczytajcie!

Pytają mnie po co i dlaczego… Pytają, czy to męczące i przytłaczające…

Zacznę od końca... Wolontariat w „Fundacji Dr Clown” nie męczy i nie przytłacza… wprost przeciwnie... Doładowywuje... To takie przełamanie samego siebie... Wchodząc na oddział szpitalny, zapominamy o własnych troskach i problemach… bo przecież my, wolontariusze, też je mamy... jak każdy człowiek…

Wchodzimy do szpitala i nagle wszystko nabiera innego znaczenia… idziemy do ludzi, do chorych, smutnych dzieci, do zatroskanych rodziców, by podarować im swój czas, zainteresowanie a przede wszystkim odrobinę uśmiechu… każdy tego potrzebuje...

Ludzie patrzą na nasze kolorowe nosy, na nasze różnobarwne stroje i akcesoria, no i ich usta same układają się do uśmiechu. :) To działa!

Po co właściwie są „Doktorzy Clowni”?

Znajomi pytają: jaki powinien być wolontariusz – „Doktor Clown”?

Z pewnością: KOLOROWY!

Ale też:

A przede wszystkim MUSI CHCIEĆ DAĆ COŚ Z SIEBIE, otrzymując w zamian najwspanialszy prezent: cudowny, prawdziwy UŚMIECH małych pacjentów i ich rodziców.

A co mi daje przemiana w kolorowego doktora?

Na pewno pokonuję własne słabości i każde wyjście do dzieci, do szpitala traktuję jak osobiste zwycięstwo… Wchodząc na oddział, resetuję się i cała jestem dla dzieci. Daję im swój uśmiech i całkowicie oddaję się chwili. W danym momencie ważny jest ten konkretny człowiek – Oliwka, Tomek, Łukasz czy Weronika. Wszyscy są wspaniali i zasługują na to, by dać im odrobinę radości, by z nimi być i wspólnie się bawić. Chodzi o to, by chociaż na te 20 minut zapomnieli o bólu, nudzie i smutku.

Jak mówił ks. Jan Twardowski: "Spieszmy się kochać ludzi (…)"

Za zdjęcia i wypowiedź dziękujemy najserdeczniej Pani Annie Batyckiej-Bartkowiak!

Opracowała: Aga Podstolak