PROJEKT
O NAS
TU ZACZNIJ
KLIMAT
POLITYKA MŁODZIEŻOWA
WOLONTARIAT
DEBATY
KULTURA
EDUKACJA
FILMY
PARTNERZY I PATRONI

Wywiad z założycielką Babci dla Klimatu i działaczką społeczną, Hanną Goworowską-Adamską

W naszym projekcie skupiamy się na szerzeniu aktywizmu wśród naszych rówieśników i rówieśniczek, ponieważ temat młodzieżowych inicjatyw jest nam bliższy, a dotarcie do licealistów i licealistek jest dla nas łatwiejsze. Jednak jako najwyższy, przyświecający nam cel traktujemy inkluzywność wszelkiej działalności społecznej, ponieważ uważamy, że aktywizm nie zna wieku, a równie niepopularnym tematem, co aktywność wśród młodzieży jest również aktywność wśród seniorów i seniorek. W tym wywiadzie udowadniamy, że chęć zmiany czegoś na lepsze nie zna żadnych przeszkód!

Kim jest Pani prywatnie?

Picture 1

Nazywam się Hanka Goworowska-Adamska i jestem 60+. Jestem emerytką, czynną zawodowo, a jesienią dodatkowo otworzyłam niewielką firmę rękodzielniczą. Przez lata uczyłam angielskiego w Gdyńskiej Trójce, po 50-tce podjęłam kolejne studia (Egiptologia na Manchester University), piszę książki o starożytnym Egipcie, od czasu do czasu proszona jestem o wykłady, co sprawia mi dużo frajdy. Jestem również żoną, matką i babcią. No i mam 8 kotów, każdy z własną dość ponurą historią.

W co angażuje się Pani jako aktywistka?

Nie posługuję się słowem „aktywistka”, bo to, co staram się robić, wynika z moich przekonań i zwykłej wewnętrznej potrzeby. I od lat tak właśnie funkcjonuję. Gdy pojawiły się ruchy antyglobalistyczne, założyliśmy w roku 2001 z grupą osób o podobnych poglądach ATTAC Polska, Stowarzyszenie na Rzecz Opodatkowania Kapitałowego, gdy pojawił się ruch OCCUPY, pomagałam w organizacji demonstracji popierającej żądania tego ruchu, gdy w 2015 roku pojawiła się partia RAZEM z rzeczywistym lewicowym programem wspierania prekariatu, wykluczonych, LGBT+, a nade wszystko praw kobiet, nie mogło mnie w niej zabraknąć, i przez 3 lata byłam członkinią Zarządu Okręgu Gdynia. Współorganizowałam Czarne Marsze, zbierałam podpisy pod powstrzymaniem reformy edukacji, współorganizowałam protesty pod sądami, Marsz Równych w Gdyni, brałam udział w konferencjach prasowych na rzecz przeciwdziałania przemocy wobec kobiet, na stulecie uzyskania praw wyborczych przez kobiety zorganizowałam demonstrację i Marsz Sufrażystek w Gdyni. Współpracowałam z SexEd Gdynia, gdzie poprowadziłam spotkanie o przemocy w rodzinie kilka dni przed ukazaniem się mojej książki „Ocalić siebie” na ten właśnie temat. Zależało mi na promocji, bowiem dochód ze sprzedaży przeznaczyłam na Centrum Praw Kobiet Oddział w Gdańsku. Gdy moja droga z partią Razem rozeszła się, zaangażowałam się na jakiś czas w ruch Extinction Rebellion, jednak problemy osobiste zmusiły mnie do wycofania się z aktywnego działania.

Picture 2

W jakich okolicznościach zostały założone Babcie dla Klimatu i w jaki sposób działają?

Latem ubiegłego roku, gdy zostałam babcią, wpadłam na pomysł założenia grupy Babcie dla Klimatu. Uznałam, że warto wesprzeć MSK i pokazać młodym ludziom, których przyszłość jawi się w co najmniej czarnych barwach, że nam, osobom nieco :) starszym, zależy na ich przyszłości. Jakkolwiek by nie spojrzeć, to właśnie moje pokolenie jest współodpowiedzialne za katastrofę klimatyczną, stąd ten pomysł. Niestety, jest nas zaledwie garstka osób, kobiet i mężczyzn, a „aktywizm” wielu sprowadza się do zasady „weźmy się i zróbcie”. Dlatego chętnie współpracuję z MSK Trójmiasto, bowiem młodzi ludzie po prostu biorą się do roboty, organizują co trzeba i kiedy trzeba, a taka metoda działania jest nie dość, że skuteczna, to bardzo mi bliska. Jeżeli chodzi o naszą działalność to jest to właśnie głównie wspieranie MSK i XR.

Jak zaczęła się Pani przygoda z aktywizmem?

Skąd to się u mnie wzięło? Po pierwsze wybrałam sobie właściwą osobę na męża. Jesteśmy ze Stefanem małżeństwem od 1983 roku. Już w latach 70-tych mój mąż współpracował z KOR-em i Wolnymi Związkami Zawodowymi, jako tak zwany wówczas „element antysocjalistyczny”. W sierpniu ‘80 współredagował pierwszy biuletyn Solidarności jeszcze w Stoczni Gdańskiej. Gdy jesienią 1983 roku został aresztowany, zakładałam, że ślub trzeba będzie odwołać. Jednak amnestia po zniesieniu stanu wojennego pozwoliła nam powiedzieć sobie sakramentalne „tak”.

W naszym domu odbywały się spotkania anarchistów redagujących „Mać Pariadka”, przewijały się osoby, które po roku 1989 zaczęły robić polityczną (i nie tylko) karierę, jednak nam nie było po drodze z tak zwanym „planem Balcerowicza” i powszechną prywatyzacją wszystkiego. Zamykanie zakładów pracy, wyrzucanie ludzi na bruk… Nie. W końcu strajk w sierpniu 1980 roku rozpoczął się od zwolnienia z pracy jednej suwnicowej – pani Ani Walentynowicz. Swoim poglądom mój mąż dał wyraz, wydając tomik wierszy „Polonez, czyli Rzeczpospolita Wytrzeźwień”.

Jak wyglądał aktywizm w PRL-u?

Picture 3

Aktywizm w PRL-u? Nie bardzo. Samo słowo „aktywista/tka” kojarzyło się z działaczem propartyjnej organizacji młodzieżowej, więc ta forma jakoś nie była popularna w kręgach, w których się obracałam :) Raczej działacz, czy działaczka podziemia. Ale ja tylko trochę pomagałam, więc nie zaliczam się raczej do tego grona. Jedyne na co mnie było stać, to rezygnacja z mojej pierwszej pracy w szkole, gdy chciano mnie zmusić do wstąpienia do związku zawodowego pod przewodnią rolą jedynej słusznej partii i odmowa poddania się weryfikacji.

Czy można być osobą czynną społecznie (to zamiast słowa „aktywistka”) na emeryturze?

Można. Mnie to osobiście napędza. Teraz muszę siedzieć w domu, bo wszyscy musimy. Ale czy to wyklucza robienie rzeczy? Nie wyklucza. Przez kilka dni, póki miałam z czego, szyłam maseczki ochronne dla schroniska dla osób bezdomnych. Część maseczek przekazałam dla osób robiących zakupy dla innych. Siedzenie bezczynnie przed telewizorem mnie męczy i gdy już to robię, to muszę chociaż mieć czymś zajęte ręce, bo odnoszę wrażenie, że bezczynność mnie zabija. W planach mam wiosenne wysiewy łąk, czyli będę biegać po różnych miejscach i rozrzucać nasiona miododajnych kwiatów zebrane przeze mnie w ubiegłym roku. Zamierzam dalej współpracować z MSK, jeśli będą tego chcieli. Zamierzam wesprzeć organizację Trzeciego Marszu Równych w Gdyni, gdy sytuacja epidemiczna na to pozwoli. I pewnie coś jeszcze wymyślę, ale jeszcze nie wiem co. :)



Wywiad przeprowadziła Magda Kłęczek